Rozważania na Wielki Post

Rozważanie na II Niedzielę Wielkiego Postu

Rachunek sumienia

W poprzednim artykule rozważaliśmy o ustanowieniu przez Chrystusa Sakramentu Pokuty i Pojednania oraz o wielkich łaskach, jakie z tego sakramentu wypływają. Aby jednak dobrze i jak najowocniej skorzystać ze źródła Miłosierdzia Bożego, konieczne jest ze strony człowieka odpowiednie przygotowanie. Wyobraźmy sobie kogoś, kto może po wielu latach swojego życia bez Boga, przychodzi do spowiedzi nieprzygotowany i mówi na wstępie na przykład takie słowa: Proszę księdza, ja nie byłem u spowiedzi już 25 lat i nie mam z czego się spowiadać, bo nie mam żadnego grzechu. Święty Jan Apostoł zaś wyjaśnia, że Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to sami siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy (1J 1,8). Przekonanie o tym, że nie posiada się grzechu jest znakiem deformacji sumienia i odejścia od Boga. Nie dziwmy się, że taka spowiedź nie przyniesie żadnych korzyści bez odpowiedniej pomocy kapłana, który przy kratkach konfesjonału musi poświęcić dużo czasu na przygotowanie takiego penitenta.

W jaki sposób powinniśmy więc przygotować się do spowiedzi? Na pewno przypominamy sobie z czasów przygotowywania się do pierwszej spowiedzi, kiedy tak wiele nam mówiono o pięciu warunkach koniecznych do każdej dobrej spowiedzi. Wszyscy znamy je na pamięć. Są to: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, szczera spowiedź, zadośćuczynienie Bogu i bliźnim. Bez wypełnienia powyższych warunków, nasza spowiedź będzie bezowocna i, co więcej, nieważna.
 
Zastanówmy się dzisiaj nad pierwszym z tych warunków, to jest nad rachunkiem sumienia. Już samo pojęcie „rachunek sumienia” budzi u człowieka jakąś niechęć, bo kojarzy się z matematycznym sposobem określania stanu swojej duszy. Tak jednak nie jest. Rachunek sumienia jest szczerą rewizją swojego postępowania w obecności i obliczu Boga, w klimacie synowskiej miłości. Dlatego też przed rachunkiem sumienia należy się pomodlić, czyli zwrócić się z prośbą o pomoc do Ducha Świętego, do Matki Najświętszej.

Samo tylko skoncentrowanie się na sobie, bez odniesienia się do Boga, do Jego miłości może doprowadzić do spotęgowania pretensji do siebie, do samozadręczania się, do depresji i rozpaczy, do zniechęcenia lub do łatwego usprawiedliwiania swojego grzesznego postępowania. Taki człowiek boi się głębiej wglądnąć w swoje życie, stanąć w całej prawdzie przed Bogiem, zobaczyć jak wielkie rany spowodowały popełnione przez niego grzechy, wytwarza się u niego po prostu pewien opór przed trudem i bólem poznania siebie i niechęć do wewnętrznej przemiany. Wtedy dorosły człowiek powtarza z przyzwyczajenia grzechy z lat dziecinnych, na przykład: nie słuchałem mamy (mama ma 95lat, a on 75); nie odmówiłem paciorka (zamiast powiedzieć coś więcej o swojej modlitwie, o jej sposobie i o motywach) itp.
 
Należy mieć także świadomość, że w czasie rachunku sumienia występują różne mechanizmy obronne, które nie chcą dopuścić do poznania całej prawdy o sobie. Jednym z nich jest mechanizm projekcji, czyli zrzucania swojej odpowiedzialności za grzechy na innych ludzi. Możemy ten mechanizm zauważyć w biblijnym opisie grzechu pierwszych rodziców, to jest Adama i Ewy. Ewa oskarża węża, że ją zwiódł, a Adam winę zrzuca na Ewę, a nawet na Boga: kobieta, którą postawiłeś przy mnie, ona mi dała (Rdz 3,12). Rachunek sumienia należy więc przeprowadzać ze swoich grzechów. Nie mamy do tego żadnego prawa, aby liczyć grzechy cudze, na przykład: brata, siostry, męża, synowej, teściowej itp. i obwiniać ich za wszystko zło. Jest więc rzeczą niewłaściwą i niedopuszczalną, a tym samym stratą drogocennego czasu, opowiadać na spowiedzi o grzechach swoich bliźnich. Oni muszą osobiście te grzechy wyznać przed kapłanem aby móc otrzymać rozgrzeszenie.
 
Kolejnym jeszcze mechanizmem obronnym jest represja, czyli spychanie wszystkiego do podświadomości poczucia swojej winy, zamiast przyznać się z całą pokorą do popełnienia grzechu, do jego konsekwencji i stanąć w całej prawdzie przed Bogiem. Wówczas człowiek nie chce poprowadzić dogłębnej analizy swojego postępowania. Stosuje formę niedopowiedzeń do końca całej prawdy i mówi na przykład, kradłem, a nie wymienia dokładnie co ukradł: czy jabłko w ogrodzie, czy samochód, pieniądze, łańcuch, czy inną rzecz. Może nawet powie, że, na przykład, ukradł łańcuch, ale już nie wspomni, że była do niego przywiązana krowa. Na pytanie, dlaczego nie byłeś na Mszy Świętej w niedziele? – odpowiada: nie wiem. Jeśli w sposób zamierzony ukrywa tak istotne konsekwencje swojego grzechu, czyni tym samym spowiedź nieważną, świętokradzką.

Inny mechanizm, to racjonalizacja, czyli samousprawiedliwienie się, że popełniony grzech nie jest tak wielki, jak na to wygląda. Wtedy ktoś przyzwyczaił się mówić, że na przykład, nieregularnie uczęszczał na Mszę Świętą niedzielną, czy też ciężko pracował w niedziele, a nie wyjaśnia, z jakiego powodu i ile razy to się jemu przydarzyło. Samousprawiedliwienie sprawia, że tego grzechu często nie wyznaje na spowiedzi, a powinien to uczynić i poddać pod osąd spowiednika.
 
Konieczne jest także uświadomienie sobie wszystkich innych okoliczności, które zmieniają ciężar grzechu. Teologowie moraliści wyróżniają siedem takich okoliczności: kto, co, gdzie, kiedy, w jaki sposób, dlaczego, jakimi środkami. Jest różnica w grzechu kradzieży 100 rubli, a 100 tysięcy rubli. O wiele cięższy wymiar ma grzech popełniony w kościele, niż w innym miejscu. Także większy stopień krzywdy jest wyrządzony przez ten sam grzech biednej babci, wdowie niż bogatemu milionerowi itp. Podobna sytuacja występuje wtedy, gdy ktoś wyznaje tylko, że zgrzeszył przeciwko szóstemu przykazaniu, a nie określa dokładnie, jaki to był grzech, z jaką osobą, lub sam ze sobą, czy też był to grzech myśli, pragnięć lub pożądań. Należy także zastanowić się, jakie skutki wypłynęły z popełnionego grzechu, jaka krzywda została wyrządzona. To wszystko powinno się obowiązkowo wyznawać na spowiedzi. Nie wolno o tym zapominać!
 
Przy grzechach ciężkich należy więc obowiązkowo podawać ich gatunek, liczbę i okoliczności popełnienia, które zmieniają rodzaj grzechu. Jest bowiem różnica popełnić ten sam grzech jeden raz, a uczynić to wiele razy. Możemy takie zjawisko zauważyć szczególnie w przypadku grzechów pijaństwa, kradzieży, nieczystości, opuszczania niedzielnej Mszy Świętej i innych. W rachunku sumienia powinniśmy także zastanowić się nad przyczynami, które bezpośrednio doprowadzają do upadków grzechowych. Wtedy łatwiej będzie można podjąć pracę nad sobą i w przyszłości tych grzechów uniknąć, a także zobaczyć lepiej drogę swojego życiowego powołania. Nie wystarczy tylko pomyśleć o tym, co zrobiło się złego. Grzechem jest również każde zaniedbanie się w czynieniu dobra, do którego jesteśmy zobowiązani. Takie grzechy także powinny stać się przedmiotem rachunku sumienia.

Najprostszym sposobem przeprowadzania rachunku sumienia jest analizowanie swojego życia według Dziesięciu Przykazań Bożych, siedmiu grzechów głównych i pięciu przykazań kościelnych. Można w tym celu posłużyć się modlitewnikiem i zamieszczonymi tam odpowiednimi pytaniami.
 
Rachunek sumienia będzie przebiegał łatwiej, gdy w nasze życie wejdzie zwyczaj częstej spowiedzi i codziennego rachunku sumienia, na przykład, po modlitwie wieczornej.
 
Prawo kanoniczne (kan. 988) żąda, aby spowiedź odbywała się po dokładnym rachunku sumienia. Spowiedź bez rachunku sumienia jest nieważna, a nawet w pewnych okolicznościach świętokradzka. Zaś w przypadku zapomnienia jakiegoś grzechu ciężkiego, powinno się go dołączyć i wyznać przy najbliższej spowiedzi.
 
Od tej chwili idąc do spowiedzi zwracajmy już większą uwagę na rachunek sumienia.

O. dr. Andrzej Szczupał CSsR