Rozważania na Wielki Post

Rozważanie na III Niedzielę Wielkiego Postu

Żal za grzechy.

Kontynuujemy dalej nasze rozważania dotyczące Sakramentu Pokuty i Pojednania. W poprzednim artykule zajmowaliśmy się analizą pierwszego warunku dobrej i owocnej spowiedzi jakim jest rachunek sumienia. Obecnie zwrócimy naszą uwagę na drugi z warunków tejże spowiedzi, jakim jest żal za grzechy.
Po uświadomieniu sobie stanu własnej grzeszności, w jakiej znajdujemy się przed Bogiem, zerwaniu przyjaźni z Bogiem, utracie łaski uświęcającej, logiczną konsekwencją będzie wyrażenie głębokiej skruchy, czyli żalu za swoje grzechy. Sobór Trydencki określa żal za grzechy jako ból duszy i obrzydzenie sobie popełnionego grzechu z postanowieniem niegrzeszenia więcej (Denz 1676).

Żal za grzechy nie może się opierać tylko na chwilowych uczuciach, lecz na stanowczości woli odwrócenia się od zła, na zmianie kierunku życiowego i na powrocie do nowego życia z Bogiem. Dokonuje się to pod wpływem łaski Bożej, która oświeca rozum i wzmacnia wolę. Wtedy człowiek widzi jasno jaką krzywdę wyrządzi sobie przez grzechy, oraz jak bliskie jest dla niego niebezpieczeństwo wiecznego potępienia. Zauważa także, jak bardzo znieważył kochającego Boga. Wtedy osądza swoje grzechy przez pryzmat krzyża Chrystusowego. Dokonuje się w jego duszy metanoja, czyli wewnętrzna przemiana, często połączona ze wzruszeniem emocjonalnym, jakim jest smutek z powodu obrażenia Bożej miłości i wstydem wobec Boga. Nie wystarczy sama tylko deklaracja słowna, ale musi nastąpić wewnętrzny i stanowczy zwrot od grzechu, zerwanie przywiązania i upodobania w grzechach, obrzydzenie i odrzucenie zła grzechu. Podobnie jak ewangeliczny syn marnotrawny, tak również grzesznik decyduje się zerwać z dotychczasowym stanem grzechu i wrócić do czekającego i kochającego go Boga.

Dlatego też prawdziwy żal za grzechy musi także zawierać głęboką wiarę, że Bogu, który jest nieskończoną miłością, bardzo zależy na człowieku. Bóg odkupił go za cenę swojej krwi, ale nigdy nie może zgodzić się na jego grzech. Zobaczmy to na przykładzie dwóch znanych nam Apostołów. Piotr i Judasz zgrzeszyli - to prawda. Obydwaj zrozumieli co uczynili i przyszli wyznać swoją winę. Judasz mówił: „Zgrzeszyłem wydając Krew niewinną (Mt 27,4), a Piotr gorzko zapłakał" (Mk 26,75). Judasz pozostał przy swoim wyznaniu grzechów w rozpaczy, nienawiści i pogardzie siebie samego. Nie był w stanie otworzyć się na miłosierdzie Chrystusa i na jego przyjęcie. Piotr poszedł dalej, poza swoje grzechy, wzniósł się wyżej, dotarł do miłości Bożej i ona doprowadziła go nawet do oddania życia za Jezusa w śmierci męczeńskiej. Może dopiero wtedy zrozumiał swoje: "Ty wiesz, że Cię kocham" (J 21,16). Na moment zachwiał się, ale to nie było zboczenie z zasadniczej drogi, to nie było przekreślenie jego życiowego ideału. Judasz nie powrócił do stanu pierwotnego powołania, miłości. Piotr wrócił szybko i to skutecznie. Postawa Piotra, to postawa grzesznika w sakramencie pokuty. Święty Piotr udowodnił, że prawdziwe nawrócenie i żal za grzechy dokonuje się w człowieku w oparciu o wiarę i miłość: "Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham" (J 21,17).
 
W tradycji Kościoła istnieje rozróżnienie żalu na doskonały i na mniej doskonały. Żal doskonały wynika z czystej i bezinteresownej miłości do Boga. Grzesznik wyobraża sobie cały wymiar męki i śmierci Chrystusa podjętej z miłości do człowieka. Patrząc na krzyż, możemy do siebie odnieść słowa, które miał usłyszeć Błażej Pascal rozmodlony u stóp ukrzyżowanego Zbawiciela: „I o tobie myślałem w chwili mej agonii. I za ciebie przelałem niejedną kroplę krwi.... Umiłowałem cię bardziej niż ty swoje nieprawości”. Dlatego w akcie żalu doskonałego człowiek zapomina o sobie i o swoich korzyściach, przeżywa głęboko krzywdę i zniewagę jaką Bogu wyrządził. Akt żalu doskonałego gładzi grzechy ciężkie w momencie śmierci, nawet bez spowiedzi, gdy nie ma możliwości otrzymania kapłańskiego rozgrzeszenia. Należy dążyć do tego, aby duch głębokiej skruchy i tym samym żalu doskonałego był stałym usposobieniem duszy określającym jej stosunek do Boga. Wysiłek ten powinien polegać na nieustannej modlitwie, pokorze i współpracy z łaską Bożą. Wtedy człowiek wyzbywa się miłości własnej i pychy, oraz chętnie przyznaje się do wszystkich przewinień. Im więcej człowiek miłuje Boga, tym więcej ubolewa nad swoimi grzechami i niewiernościami.

Należy dążyć do tego, aby często wzbudzać sobie akt żalu doskonałego. Powinniśmy wzbudzać go sobie zawsze przy modlitwie wieczornej, przed udaniem się na spoczynek. W najprostszy sposób wyraża się on w znanych nam słowach modlitwy: „Ach żałuję za me złości jedynie dla Twej miłości. Bądź miłościw mnie grzesznemu, całym sercem skruszonemu”. Nie może to być tylko mechaniczne odczytanie powyższych słów bez wzbudzenia wewnętrznego aktu żalu. Aby zaistniał żal doskonały, należy poddać je wewnętrznej medytacji i uczynić treścią swojego życia duchowego.

Żal mniej doskonały (niedoskonały) polega na tym, że człowiek żałuje za swoje grzechy tylko dlatego, gdyż przez obrazę Boga, przez zerwanie kontaktu z Bogiem ściągnął na siebie kary doczesne i wieczne potępienie (por. KKK 1453). Jest to więc tak zwany żal ze strachu. Stanowi on pewne minimum, konieczne do ważności spowiedzi.

Bez żalu za grzechy spowiedż jest nieważna. Dlatego powinien on być wzbudzony bezpośrednio przed spowiedzią oraz w czasie udzielania rozgrzeszenia potwierdzony klęczeniem na kolanach, biciem się w piersi, czy też słownym oświadczeniem wobec spowiednika, że szczerze Boga za wszystko przeprasza. Żal za grzechy powinien obejmować obrzydzenie sobie grzechów przeszłych i pragnienie rzeczywistego unikania ich w przyszłości. Motyw żalu powinien być nadprzyrodzony, a więc w odniesieniu do miłości Bożej. Nie wystarczy żal z powodu straty jakiejś korzyści materialnej lub przyjemności cielesnej. Powinien on także swoim zakresem obejmować wszystkie grzechy.

Drogi Przyjacielu, może zagubiłes się i utraciłeś sens życia, może odszedłeś od Boga i już dawno nie byłeś u spowiedzi, zauważasz jak dzisiaj trudno poradzić sobie z samym sobą, z innymi – Miłosierny Ojciec ciągle czeka na ciebie, i za ciebie na krzyżu umarł Chrystus, który cię odkupił swoją najdroższą krwią. Nie zwlekaj! Jeszcze dzisiaj pojednaj się z Bogiem. Pamiętaj: „Choćby grzechy Twoje były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby były czerwone jak purpura, staną się jak wełna”(Iz 1,8). Modlę się codziennie za ciebie.

O. dr. Andrzej Szczupał CSsR